Zakończył się też kolejny etap naszego zimowania w 10 osób – na początku kwietnia do Stacji przyjechało sporo nowych osób, tzw. „wiosenników”, czyli naukowców, którzy prowadzą w Hornsundzie badania w okresie wiosennym. Aktualnie gościmy grupę Norwegów ze svalbardzkiego uniwersytetu UNIS z Longyearbyen, a tydzień temu Hornsund odwiedził znajomy ze swoim psim zaprzęgiem – dzielne psy w ciągu doby pokonały 170 km, bo mniej więcej tyle dzieli nas od Longyearbyen.
Nie tylko ludzi jest więcej w Hornsundzie, ale coraz częściej odwiedzają nas inni mieszkańcy Arktyki – renifery. W czasie mroźnej zimy chowały się w dolinach, teraz wychodzą na równiny w poszukiwaniu pożywienia. O ile wcześniej rzadko je spotykaliśmy w okolicy Stacji, teraz możemy je obserwować jak spokojnie sobie maszerują wśród zabudowań. Ich obecność oznacza też wznowienie ataków na nasz sprzęt badawczy i linki podtrzymujące maszty, o które uwielbiają się ocierać.
Wcześniej pisaliśmy, że do Hornsundu wracają pierwsze ptaki. Już od jakiegoś czasu rojno i gwarno zrobiło się w kolonii alczyków, która znajduje się w odległości kilometra od Stacji. Te małe biało-czarne ptaki, tak charakterystyczne dla obszarów polarnych, co roku wracają do tych samych kolonii. A ile hałasu przy tym robią – już ze Stacji słychać ich charakterystyczny „jazgot”.
Ponieważ wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią, że idzie ku wiośnie, nie pozostaje nam nic innego, jak czekać aż rozmarznie jeziorko, z którego bierzemy wodę. Codzienne ładowanie śniegu do zbiornika może się w końcu każdemu znudzić.
