W oczekiwaniu na wiosnę

Parujący fiord Hornsund (temp. -20°C) fot. Piotr Andryszczak
Zbliża się Wielkanoc, 21 marca za nami i już chciałoby się tej wiosny, przynajmniej w Polsce. My musimy być bardziej cierpliwi, bo ta pora roku w Arktyce każe na siebie dłużej czekać.

Według obserwacji meteorologów pracujących w Polskiej Stacji Polarnej zimy na Spitsbergenie są z roku na rok coraz cieplejsze - przykładowo średnia temperatura w lutym, która wyniosła -8,5°C, była wyższa o 2°C od średniej wieloletniej. Jednak pomimo tego trendu, na przełomie lutego i marca przez jakiś czas utrzymywały się temperatury ok. -20°C, a 5 marca padł rekord w czasie naszej wyprawy: -25,2°C. Jeśli do tego dodamy prędkość wiatru, która na Spitsbergenie czasami jest niebagatelna, temperatura odczuwalna jest o wiele niższa.



Kalendarzową wiosnę przywitaliśmy tradycyjnie, czyli z marzanną – niestety nie udało się jej utopić ze względu na gruby lód, który zalega w naszej zatoce. Mimo to tego dnia było tylko -5°C, więc mieliśmy dziwne wrażenie, że jest ciepło. Obecnie temperatury utrzymują się w granicach od -5 do -15°C.

W zależności od kryterium przyjmuje się, że wiosna w Hornsundzie zaczyna się 11 maja (kryterium pogodowe) lub 20 maja (kryterium termiczne). Mimo to, już widać pewne zmiany w przyrodzie.

Przede wszystkim przylatują pierwsze ptaki – na zimę zostaje jedynie pardwa górska, wszystkie pozostałe gatunki spędzają ten okres na morzu, gdzie łatwiej o pożywienie. Przez parę miesięcy zimowych jest pusto i głucho, czasem przemknie piesiec czy renifer. Chociaż większość ptaków wraca do Hornsundu na przełomie kwietnia i maja, już teraz nad fiordem pojawiły się mewy, których żyje tutaj kilka gatunków.

Powoli znika lód na fiordzie. Chociaż od paru lat Hornsund już w pełni nie zamarza, parę tygodni wcześniej w kilku miejscach lód był na tyle gruby, że spacerował sobie po nim niedźwiedź polarny. Teraz lód tworzy cienkie, dryfujące płaty i tylko w zatokach jest go sporo.

Również Słońce świeci coraz wyżej, a ponieważ na tych szerokościach geograficznych zjawiska świtu i zmierzchu trwają dłużej, jeszcze ok. godz. 21 widać lekką jasność nad horyzontem. Nic dziwnego – w końcu 24 kwietnia zaczyna się dzień polarny.

Oczywiście, biorąc pod uwagę kaprysy tutejszej pogody, może jeszcze niejedno nas czekać (jak np. 20 marca, kiedy padł rekord ciśnienia zmierzonego w czasie historii pomiarów meteorologicznych w Hornsundzie – 1055,4 hPa), tak więc spokojnie śledzimy zmiany w przyrodzie. Wam natomiast życzymy radosnych i prawdziwie wiosennych Świąt!
Trwa ładowanie komentarzy...