Kalendarzową wiosnę przywitaliśmy tradycyjnie, czyli z marzanną – niestety nie udało się jej utopić ze względu na gruby lód, który zalega w naszej zatoce. Mimo to tego dnia było tylko -5°C, więc mieliśmy dziwne wrażenie, że jest ciepło. Obecnie temperatury utrzymują się w granicach od -5 do -15°C.
W zależności od kryterium przyjmuje się, że wiosna w Hornsundzie zaczyna się 11 maja (kryterium pogodowe) lub 20 maja (kryterium termiczne). Mimo to, już widać pewne zmiany w przyrodzie.
Przede wszystkim przylatują pierwsze ptaki – na zimę zostaje jedynie pardwa górska, wszystkie pozostałe gatunki spędzają ten okres na morzu, gdzie łatwiej o pożywienie. Przez parę miesięcy zimowych jest pusto i głucho, czasem przemknie piesiec czy renifer. Chociaż większość ptaków wraca do Hornsundu na przełomie kwietnia i maja, już teraz nad fiordem pojawiły się mewy, których żyje tutaj kilka gatunków.
Powoli znika lód na fiordzie. Chociaż od paru lat Hornsund już w pełni nie zamarza, parę tygodni wcześniej w kilku miejscach lód był na tyle gruby, że spacerował sobie po nim niedźwiedź polarny. Teraz lód tworzy cienkie, dryfujące płaty i tylko w zatokach jest go sporo.
Również Słońce świeci coraz wyżej, a ponieważ na tych szerokościach geograficznych zjawiska świtu i zmierzchu trwają dłużej, jeszcze ok. godz. 21 widać lekką jasność nad horyzontem. Nic dziwnego – w końcu 24 kwietnia zaczyna się dzień polarny.
Oczywiście, biorąc pod uwagę kaprysy tutejszej pogody, może jeszcze niejedno nas czekać (jak np. 20 marca, kiedy padł rekord ciśnienia zmierzonego w czasie historii pomiarów meteorologicznych w Hornsundzie – 1055,4 hPa), tak więc spokojnie śledzimy zmiany w przyrodzie. Wam natomiast życzymy radosnych i prawdziwie wiosennych Świąt!

