O autorze
Daga i Piotrek Andryszczak - uczestnicy 35 wyprawy polarnej do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie i 40 wyprawy polarnej do Polskiej Stacji Antarktycznej "Arctowski" na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych. Autorzy bloga www.dompodbiegunem.pl

Słońce znów zaświeciło na Hornsundem

Na przełęczy pod Fugleberget fot. Piotr Andryszczak
Po przeszło trzech miesiącach nocy polarnej, wczoraj, 12 lutego, nad naszym fiordem pojawiło się Słońce.

To był piękny i długo wyczekiwany dzień – na nasze szczęście, pogoda dopisała i byliśmy świadkami wspaniałego wschodu Słońca. Ze względu na szerokość geograficzną (dla Hornsundu to 77° N), zjawisko świtu i zmierzchu trwa tu dłużej, niż to, do którego przywykliśmy w Polsce.

Już od rana niebo zaczęło przybierać różowy kolor, a jasności przybywało coraz bardziej. Ponieważ z poziomu Stacji trudno byłoby zobaczyć Słońce ze względu na obecność gór po obu stronach fiordu, pojechaliśmy skuterami na lodowiec Fuglebreen, a stamtąd wyszliśmy na przełęcz pod szczytem Fugleberget (569 m n.p.m.), który wznosi się nad Stacją. Tam podziwialiśmy spektakl trwający kilkadziesiąt minut, na który nie mogliśmy się napatrzyć.

Pojawienie się Słońca po okresie nocy polarnej zawsze jest uroczyście świętowane – przykładowo w odległym o 136 km Longyearbyen z tej okazji odbywa się festyn. U nas było trochę skromniej, ale równie wesoło – pierwszy wschód Słońca uczciliśmy grillem przed Stacją.


Tak więc noc polarną mamy już za sobą – jest to niesamowite doświadczenie, które pozwala zrozumieć magiczną moc Słońca, którą ludzie czczą od wieków. Przed nami kolejny etap zimowania w Hornsundzie.
Trwa ładowanie komentarzy...