Oczywiście, taki stan wiecznie trwać nie może i długość owej "szarówki" systematycznie się zmniejsza - dzisiaj nasz meteorolog oszacował ją na ok. 4 godziny. Tak więc gdybym się uparła, jestem w stanie czytać książkę siedząc przy oknie. Oczywiście, innym ważnym czynnikiem jest tutaj pogoda, gdyż duże zachmurzenie wpływa na postrzeganie okresu "szarości" na zewnątrz.
Jedno jest natomiast pewne - w drugiej połowie listopada noc już nam nie odpuści i na dobre zadomowi się w Hornsundzie.

